Tłumacz duński, norweski, szwedzki – dla kogo i jak pracujemy?

Tłumacz duński, norweski i szwedzki – dla kogo pracujemy? Dotąd koncentrowałem się przede wszystkim na języku fińskim, a marka Skantra ma służyć obsłudze tłumaczeń w „klasycznych” językach skandynawskich. W ofercie mamy też islandzki i farerski – z tych języków również tłumaczymy na polski z dobrym efektem. Tłumaczenia wykonujemy dla bardzo szerokiego grona klientów – od prywatnych osób po duże firmy, od małych warsztatów po wielkie zakłady produkcyjne. Najwięcej tłumaczeń wykonujemy dla firm produkcyjnych, importerów i eksporterów maszyn. Tłumaczymy również dla szpitali, kancelarii prawnych, komisariatów, urzędów, ministerstw, sądów. Z przyjemnością obsługujemy również dobre biura tłumaczeń. Niezależnie od skali zlecenia, każdy klient jest traktowany z takim samym szacunkiem. Każdemu zapewniamy realizację tłumaczeń z maksymalnym zaangażowaniem i troską o jakość. Bardzo mi miło, że stali klienci korzystają z moich usług nieprzerwanie od wielu lat.

Jak pracuje dobry tłumacz, na przykład duński, norweski, czy szwedzki? Dobry tłumacz to taki, który oczywiście zna język obcy, nie mniej ważna jest sprawność polonistyczna. Czasem jednak kluczowe okazuje się zrozumienie kontekstu. Umiejętność poradzenia sobie na żywo w sytuacji produkcyjnej bywa głównym warunkiem powodzenia. Także tłumacząc dokumentację, tłumacz musi starać się zrozumieć maszynę czy urządzenie. Główna zasada pracy dobrego tłumacza technicznego brzmi: scio ego nihil scire. Tłumacz nie jest inżynierem, nie zawsze więc o razu w pełni rozumie przeznaczenie urządzeń, ich zasadę działania i budowę. Pracując przed komputerem, nie ma możliwości obejrzenia danego urządzenia na żywo.

Dlatego, jeśli Google i inne źródła nie dały odpowiedzi, warto zawczasu spytać klienta o niejasne kwestie. Raczej się nie zdarza, żeby klient odmówił wyjaśnienia czy szczegółowszej konsultacji. Wątpliwości pojawiają się zwłaszcza przy tłumaczeniach tekstów z branż niszowych lub bardzo szybko się rozwijających. Lepiej trochę pozawracać głowę klientowi pytaniami, niż przesyłać tłumaczenie z wątpliwościami. Jeśli tłumacz odpowiada za swoją pracę i nie traktuje tłumaczeń tylko jako chwilowego źródła pieniędzy, moim zdaniem tak powinien działać.